środa, 29 stycznia 2014

Podziękowania!

TUTAJ KATSUMIIII!!!

Wow, aż nie wierzę, że mam na blogu prawie 1 500 wyświetleń!!! (na chwilę becną 1 144). Chciałabym podziękować wszystkim moim czytelnikom, bez względu na to, czy mnie ,,hejtują" czy nie. Naprawdę, wieeeeeeeeeeeeeeeeeelkie podziękowania i jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania, a jeśli uda mi się wydać książkę (nie związaną z tym blogiem) - to nie omieszkam Was o tym powiadomić!!!
Jeszcze raz - DZIĘKUJĘ! *głęboki ukłon*


Do usłyszenia!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 12

  Do domu zostałam odwieziona przez Celty we własnej osobie. Heiwajima mieszka niedaleko mieszkania Kishitaniego, więc porzegnaliśmy się będąc w podziemnym parkingu.
  ,,Naprawdę, cieszę się, że mogłam cię poznać Isozaki - chan." - pokazała mi wiadomość kiedy stałam przy drzwiach bloku.
- Ja też się cieszę, Celty. Po za tym, mówiłam, że możesz do mnie mówić po imieniu.
,,Dobrze. Do zobaczenia, Kamilo."
  Odjechała bezgłośnie w stronę centrum, a ja odprowadziłam ją wzrokiem. Czego nowego się dowiedziałam?
  Kishitani Shinra - lekarz chirurgii działający ,,na czarno". POmaga ludziom, którym inni lekarze nie mogą pomóc (głównie przez wysokie ceny operacji, aczkolwiek klient musi liczyć się z tym, że jeśli operacja się nie uda, to jest podejmowana na własne ryzyko). Fachu nauczył go jego ojciec. Co dziwniejsze potrafi rozmawiać z Celty bez konieczności czytania tekstu w telefonie...
  Celty Sturluson - Dullahan, który będąc w Irlandii nigdy nie brał prysznica. Po raz pierwszy umyła się właśnie w Japonii. ,,Cień", z którego składa się jej ubranie posiada zdolność przybierania określonego kształtu. W głowie, którą zgubiła miała wszystkie wspomnienia i jej tymczasowym celem jest ich odzyskanie.
  Ci dwoje poznali się blisko 20 lat temu i przez ten czas nie udało jej się znaleźć zgubionej głowy, którą w swoje łapska dostał Orihara Izaya...
  Duszę, która kierowała martwym ciałem jej konia przeniosła na wrak motoru i swój ,,cień" dostosowała do pojazdu. Potrafiąc mniej więcej wyczuć położenie brakującej części ciała ukrywała się na statku dopóki nie znalazł jej mały Kishitani. Jego ojciec w zamian za miejsce do życia zapragną przeprowadzenia na niej sekcji, której wyniki utaił...
  Chłopaczek zakochał się w Celty bez pamięci, co widać gołym okiem po jego zachowaniu, ale widać też, że boi się ją stracić. I właśnie dlatego postanowiłam zachować milczenie w sprawie odnalezienia głowy.

---

Wieczorem przysiadłem do łamańca językowego. Znając rosyjski miałem jako tako pojęcie o wymowie niektórych wyrazów, jednak najpierw musiałem osłuchać się z akcentem Polaków. Włączałem więc po kolei różne filmy w sieci przyglądając się uważnie ruchom warg mówiących. No i zacząłem ćwiczyć. Szybko traci się cierpliwość do wymowy... Powtarzałem ten łamaniec setki razy, aż w końcu zaczęło mi wychodzić w sposób dostatecznie zadowalający. Kiedy sięgałem po telefon aby zadzwonić do Isozaki - chan pomyślałem sobie, że nigdy w życiu nie będę uczył się języka polskiego. Zwłaszcza, że przeglądając internet znalazłem tyle bezsensownych zasad gramatycznych i definicji środków stylistycznych, artystycznych i tym podobnych, że aż zacząłem współczuć polskiej młodzieży, że muszą tracić szmat czasu na naukę czegoś takiego, zamiast rozwijać się pod względem filozoficznym, matematycznym, czy w jakimś innym kierunku... Tak czy inaczej wybrałem numer i po chwili odebrała:
- Słucham...
- ,,Chłop pcha pchłę, pchłę pcha chłop".
- Super. - powiedziała lekko - Chcesz coś dodać?
- Poćwicz grę w szachy. - zaśmiałem się.
- Kończę, muszę do kogoś zadzwonić.
- Bye, bye, bee~
  Rozłączyła się, a ja spojrzałem na głowę Celty. Wyjąłem ją z pojemnika i uniosłem do góry, na wysokość oczu.
- Zaczynamy zabawę~  - powiedziałem do siebie i zamknąłem oczy z lubością rozkoszując się chwilą. Wciągnąłem powietrze w płuca, wydech i otwarcie powiek.
  Właśnie, otwarcie powiek.
  Celty też to zrobiła.
  Zamrugałem.
  Piwne oczęta patrzyły na mnie z pokerową twarzą.
- Otworzyłaś...? Wooow... - pomyślałem na głos i uśmiechnąłem się pod wpływem przypływu radości.
  Dullahan bowiem otwiera oczy jedynie w obliczu prawdziwej i straszliwej wojny. Czyżby nadszedł czas?
- Po czyjej stronie się opowiesz, Celty? Hę? Powiesz mi coś?
  Cisza.
  Po prostu patrzyła.
  Powoli przesunęła wzrok w stronę okna, również to uczyniłem i cóż to moje oczy ujrzały? Małe, błyszczące jasną łuną piórko, które przylgnęło do szyby. Odstawiłem głowę na biurko i otworzyłem okno aby piórko mogło swobodnie wlecieć do wnętrza biura. Kiedy chwyciłem je w swoją dłoń, okno zamknęło się gwałtownie.
  Nie było to zwykłe piórko, wiedziałem o tym. Musiało zawierać jakąś moc, lecz póki nie dowiem się jak go u
żyć, powinienem zaplanować coś, co zniechęci Isozaki - chan do walki i pozwoli mi ją łatwo i spokojnie dobić...
Pióro księżniczki Sakury
---
  Fay, Kurogane, Syaoran i księżniczka i Mokona wrócili do domu kilka minut po mnie. Widać byli niepocieszeni wynikami dzisiejszych poszukiwań. Dałam im kalafior, który wcześniej przygotowałam i wyjątkowo - wszyscy zjedli w ciszy. Nawet Mokona się nie odzywała.
- Co się stało? - zapytałam wkładając talerze do zmywarki.
- Nie tylko my szukamy pióra. - rzekł pochmurnie Syaoran.
  Popatrzyłam w ich stronę zaciekawiona.
- Jak to?
- Mokona dzisiaj wyczuła pióro! Leciało sobie i Syaoran - kun próbował je złapać! - rzekła podekscytowana Mokona - I pojawiła się pani w czarnym kombinezonie!!!
  ,,Celty...?"
- Miała na sobie czarny kask, więc widzieliśmy tylko, błyskające czerwienią oczy. - dokończył Fay - Poruszała się bardzo zwinnie i szybko, uszkodziła trochę Syaorana, a potem walczyła ze mną i Kuro -tanem.
  ,,Czyli to nie może być Celty..."
- Jestem Kurogane! Ku - ro - ga - ne!
- Spokojnie Kuro - chaaan~ Tak czy inaczej pióro odleciało nim ta postać je dopadła, ale my też go nie złapaliśmy.
  Samurai splątał ręce na piersi z wielce oburzoną miną, a ja chwyciłam za apteczkę i podeszłam do Syaorana.
- Ta dzielnica kryje więcej tajemnic niż myślałam... Przynajmniej macie 100% pewności, że pióro jest w tym świecie. Jeśli dowiem się czegoś o tej kobiecie, to wam powiem.
  Chłopak uśmiechnął się z wdzięcznością ale nie wiedział co mam zamiar zrobić, kiedy popatrzył na apteczkę.
- Co to jest?
- To sprzęt medyczny. Taki przenośny. Pokarz mi gdzie cię boli.
  Podciągną nogawkę i wskazał na kostkę. Ewidentnie była skręcona, więc musiałam zrobić mu mały opatrunek i posmarować go gipsem (gips w saszetkach został wprowadzony do sprzętu niezbędnego w tego typu apteczkach około 5 lat temu. Bardzo pomocne*)//*przypominam, że oczywiście opowiadanie dotyczy przyszłości//.
  W niedziele rano cała świta udała się na kolejne poszukiwania. Tylko Syaoran i księżniczka zostali w domu. Ta miała zająć się nim, kiedy ja po raz setny starałam się dodzwonić do rodziców. Ostatecznie znowu musiałam zostawić maila:

  ,,Dzwoniłam do Was rano i wieczorem. Jak będziecie mieli czas to napiszcie SMS'a albo odpiszcie krótko. Martwię się o Was i chcę znowu porozmawiać z kimś w ojczystym języku. Miło by było, gdybyśmy mogli zobaczyć się w wakacje. Mam dobrze płatną pracę i jeśli odłożę trochę na bilet, to przyjadę do Was w lipcu albo sierpniu następnego roku. Kocham Was, odpiszcie szybko."

  Odchyliłam się na krześle i wpatrzyłam w sufit, kiedy usłyszałam ,,pipanie" komunikatora. Niestety była to jedynie wiadomość od tego Boss1258kitty...:

Boss1258kitty: ,,Hallo? Jesteś tam, Katsus - san?"
Katsus: ,,Jestem."
Boss1258kitty:,,To dobrze. I jak?"
Katsus: ,,Ale co?"

Boss1258kitty:,,Dołączasz do Dollarów?"

  No masz... Jeszcze tego mi brakowało. Westchnełąm i odpisałam szybko.

Katsus:,,Po co?"
Boss1258kitty:,,Nie chcesz?"
Katsus:,,Nie."
Boss1258kitty:,,Dlaczego?"
Katsus:,,Nie będę ci się tłumaczyć. Nie znam cię."
Boss1258kitty:,,Strasznie wylewna jesteś... Może ci o Nas opowiedzieć?"
Katsus:,,Dziękuję, ale nie chcę."
Boss1258kitty:,,Nalegam."
Katsus:,,Nie."
Boss1258kitty:,,Proszę."
Katsus:,,Nie!"
Boss1258kitty:,,Katsus - san... :("
Katsus:,,Zmieniamy temat albo cię zablokuję."

  Nudziło mi się, a nie miałam na razie ochoty wychodzić. Chętnie bym z kimś popisała, ale ileż można się tak narzucać?

Boss1258kitty:,,Należysz do innego gangu?"
Katsus:,,Nie... Ile ty masz lat?"
Boss1258kitty:,,15, a ty?"
Katsus:,,28. Zamiast bawić się w gangi, lepiej zająłbyś się czymś pożytecznym dla świata."
Boss1258kitty:,,Przepraszam, Katsus - san."

  Co się z tymi ludźmi dzieje...? Jakoś nie ciągnie mnie do bycia częścią jakiegoś tam gangu. Na dodatek jakiś dzieciak chciał mnie zwerbować w szeregi jednego z nich... Żałosne. Ludzie nie wiedzą już co robić i zabawiają się w tak prymitywny sposób. Na wszelki wypadek postanowiłam jednak dowiedzieć się czegoś więcej na temat tych całych Dollarów.
  Pierwszym wynikiem była oficjalna strona Dollarów. Do zalogowania wystarczyło znać tylko hasło. Potem znalazłam jakieś forum, na którym rozgrywała się obszerna dyskusja na Ich temat.

,,Kim są Dollary?" - pytała osoba w pierwszym poście.
,,Nikt po za Nimi nie wie."
,,To chyba jakiś gang, prawda?"
,,Um, nie mają swojego koloru, są normalnie niewidzialni! Nikt nie wie kto jest Dollarem, a kto nie! Podobno nie mają też szefa!"
,,Też tak słyszałam! Nie wiadomo ilu ich jest i mają własną stronę z hasłem!"
,,Ktoś wie, co Oni robią?"
,,???"
,,Pewnie to, co każdy gang."
,,Nieprawda. Nie mają przywódcy i zasad, każdy robi co chce. Wśród Dollarów są różni ludzie, robiący różne rzeczy, ale jakiś czas temu było o Nich głośno w TV." - wypowiedź użytkownika Pechowiec, zainteresowała mnie bardziej niż pozostałe. Widać, że ktoś myślący logicznie ukrywa się pod tym loginem.
  Takie rzeczy są oczywiste...
,,Kiedy zaczynali działalność wielokrotnie oskarżano Ich o malowanie graffiti na budynkach, kradzieży i.t.p. Ale na ich forum pojawił się post od rzekomego przywódcy, mówiący: Zróbmy coś dobrego! - Potem parki były czyste,a  graffiti znikały" - kontynuował wypowiedź w następnym poście.
,,Pamiętam to!" - ogłosiła niejaka Mimisa12 pod tym komunikatem - ,, Jedno takie graffiti było na moim bloku! Nawet telewizja się zjechała. A następnego dnia to malowidło zniknęło!"
,,Z kont wiesz o tym poście na Ich forum, Pechowcu?" - zapytał pod jej postem TanakaTaro.

 W zasadzie to bardzo dobre pytanie.

,,Mój brat i ja do Nich należymy." - padła odpowiedź, po niej fala następnych pytań, ale Pechowiec już nie odpowiedział. Tak samo jak TanakaTaro.

  Tak czy owak, nie trzeba mi żadnego gangu do szczęścia. Już mam się z kim użerać. Może jeśli pokonam Oriharę i zechce mi się znowu bać o swoje życie to do jakiegoś dołączę. Ale wątpię...
  Syaoran i Sakura od dłuższego czasu siedzieli obok siebie w przejmującej ciszy. Popatrzyłam na nich zza ramienia siedząc przy biurku. Syaoran patrzył na nią jakby za coś przepraszając, a ona wpatrywała się smutnymi oczyma w jego kostkę. Jakoś tak dziwnie... Taka nostalgiczna atmosfera...
- Księżniczko? - zapytałam, chcąc na chwilę rozładować napięcie.
  Podniosła na mnie swoje duże, piękne oczęta.
- Tak?
- Może byś tak się uśmiechnęła? Ty też, Syaoran. Wyglądacie jak sto nieszczęść.
  Popatrzyli na mnie z lekkim rozbawieniem, księżniczka uśmiechnęła się przepięknie, jak zwykle i zaraz odpowiedziała.
- Co ma pani dzisiaj robić...?
- Księżniczko, proszę nie mów do mnie na ,,pani". Nie jestem chyba aż tak stara. - kiwnęła uśmiechnięta - W zasadzie to chyba pójdę do biblioteki. Muszę sprawdzić kilka rzeczy. - przypomniałam sobie akurat o notatkach zrobionych niedługo przed wyjściem na ,,wywiad" u Orihary. - Jeśli macie ochotę mogę wam włączyć jakiś film.
- Film? - zdziwił się Syaoran. - Taki jak te na wielkich ekranach w mieście?
- Tak. - zaśmiałam się - Tylko u mnie jest mniejszy ekran. Może chcielibyście dowiedzieć się czegoś o moim świecie?
- Z wielką chęcią. - odparł, a księżniczka skinęła głową.
- Poczekajcie chwilkę. - wyszukałam w sieci kilka filmów dokumentalnych i postawiłam laptop przed nimi na stole. - Patrz, tutaj jest taki trójkącik. Jeśli chcecie włączyć film, to naciśnijcie na niego tą strzałeczką na ekranie. Strzałeczką ruszasz w ten sposób - pomachałam palcem po padzie i kursor przemieścił się wedle mojej woli - Widzisz?
- A jak zatrzymać?
- Jak klikniesz na trójkąt, to on zmieni się w dwie kreski. Naciśniesz na nie i się zatrzyma.
  Pokiwali ze zrozumieniem, a ja wyjęłam im trochę chrupek do filmu i nasypałam do miski.
- Możecie sobie podjeść jak zgłodniejecie przy oglądaniu.
  Podziękowali, a ja poszłam do przedpokoju włożyć buty. Powiadomiłam ich, że zamykam ich na klucz i wrócę być może za dwie godziny. Ubrana w legginsy i ulubioną tunikę z kotkiem wyruszyłam po nowe kłopoty.

~

  Hello everyone! 
  Mam nadzieję, że się podobała notka, a następna będzie duuużo ciekawsza! Pościg! Strach! Zgroza! Przystojni Niemcy! Akcja! Śmieeeeeeeerć! Buehehe ale ze mnie psychol >D
  Ach, ale jestem niedobra. Teraz będę was trzymać w niepewności!!! Wybaczcie mi to ^^"
  Do usłyszenia~!!!
  Katsumi~