Przepraszam najmocniej za absencję, aczkolwiek po zakończeniu roku szkolnego dostałam fioła na punkcie wolności~! No i tak jakoś wyszło, że całymi dniami tylko grałam i pisałam i spałam i trochę jadłam... No ale przypomniałam sobie w końcu i ze skruchą wracam aby przeprosić Was nową notką! (tylko mój komputer ma dosyć i mu klawisze wypadają... ^^") Mam nadzieję, że tęskniliście~
Miłego czytaniaaa!!!
~
Obudziłem się późno w nocy. Jedyne co potrafiłem zrobić to przetoczyć się na plecy i spróbować otworzyć oczy. Nie otworzyłem ich jednak, gdyż światło księżyca sprawiało ból moim oczom. Na wpół przytomny wyczułem wibracje w kieszeni spodni, to chyba one mnie obudziły... Z pewną trudnością wyjąłem telefon, otworzyłem klapkę i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
- Halo?! Halo?! Żyjesz?!
Nie potrafiłem rozpoznać głosu.
- K-to dzwo-ni...? - wykrztusiłem szeptem.
- Isozaki Katsumi. Wybacz, że tak się stało... Bałam się, że naprawdę umarłeś...
- Bałaś...? Heh... Ano żyję... Ledwo...
- Zadzwonię po pogotowie! Przyjadę po ciebie! Tylko nie zasypiaj!
- Nie chce... - odpowiedziałem jeszcze i zakaszlałem.
Więcej nie usłyszałem bo znowu zapadłem w sen...
Kiedy obudziłem się po raz drugi musiało być już rano, a czyjeś dłonie przyłożone były do żyły szyjnej. Ewidentnie sprawdzano puls. Nawet gdy otworzyłem powieki nie byłem w stanie ocenić gdzie jestem. Widziałem tylko szarawe światło spod warstwy materiału. Leżałem na czymś miękkim, głowę wspartą miałem na poduszce pachnącej świeżo skoszoną trawą i usztywnioną nogę zawieszoną w powietrzu. Szpital?
- Yhm... Gdzie...? Gdzie jestem...? - zapytałem.
Ktoś siedzący obok wydał z siebie ciche westchnienie ulgi.
- Yyy... - usłyszałem zawahanie w głosie rozmówczyni - Do you speak... Polish? - zaraz odpowiedziała lekko spanikowanym głosem.
Zdziwiło mnie to pytanie.
Kolejna Polka... Czuję, że będzie wesoło.
- No, maybe russian? - odparłem.
Głowa na szczęście miała się już lepiej i byłem w stanie sklecać zdania tak jak bym tego chciał. Za to kobieta zaśmiała się nerwowo.
- Emmm... I prefare english.
- Ok... - troszkę zażenowała mnie ta sytuacja - What're you doing?
- ... I'm waiting for soup. It'll be ready soon.
- Soup? So it's time for dinner?
- Yes... You slept so long...
W sumie to jeszcze nie pytałem jej o imię...
- What's your name?
- Oh... Lena Lewak.
- I'm glad to meet you. Thank you so much for all your help. I'm Orihara Izaya.
- Oh... You're welcome. Wait a minute, please... Time for dinner~!
Wstała i usłyszałem dźwięk oddalających się kroków. Coś brzęknęło, a do mojego nosa dotarł kuszący zapach. Żadna zupa, którą jadłem nie pachniała tak ładnie jak ta. Słyszałem jak ciecz przelewa się z naczynia do naczynia, czułem specyficzny, pomidorowy aromat... To niesamowite jak zmysły wyostrzają się, kiedy wzrok zawodzi~, a teraz byłem jeszcze strasznie głodny i obolały. Ktoś objął mnie ramieniem za głowę , a drugą rękę położył na brzuchu. Ręce te były niesamowicie troskliwe, jak ręce matki. Uniosła mnie powoli do pozycji siedzącej i poprawiła pachnącą poduszkę. Cała ta dobroć biła od niej dziwnym ciepłem.
Poczułem się jakiś taki... Słaby... Zdany na jej łaskę. Gdyby nie ona, pewnie umarłym na zimniej ulicy... Momentalnie poczułem jak robi mi się ciepło na sercu. Tak - to była wdzięczność.
Zabrzęczała łyżka, zapach stał się bardziej intensywny.
- Sey "aaaa"~ - usłyszałem głos Lewak - chan.
Chwila... Czy ona właśnie traktuje mnie jak dziecko...? Nie, nie... Jak mogłem tak nisko upaść... Albo, jak mogłem spaść z tak wysoka?
Otworzyłem usta i najpierw wyczułem ciepły metal, potem po języku rozlała się ciepła ciecz o smaku, którego nie znalem... Poza wodnistym płynem był też ryż. Przełknąłem i automatycznie otworzyłem usta domagając się więcej. No i nakarmiła mnie, a ja zjadłem i poczułem się lepiej... Lewak - chan poszła odnieść talerz, a ja w tym czasie miałem chwilę na swoje mrrroczne myśli... Możliwe, że jest to znajoma Isozaki - chan, ale możliwe też, że się nie znają, lub długo się nie widziały. Każdy jej sprzymierzeniec, to mój wróg, a teraz są nimi także Ludwig i Gilbert... Szkoda... Fajny był z niego kumpel... Zatem nie mogę dopuścić do tego, żeby Lewak - chan stanęła po jej stronie... Więc kiedy wróciła, postanowiłem przekręcić wczorajsze zdarzenia na moją modłę.
- Did you know Isozaki Katsumi?
---
Boooooooooże!!!
Co to ma być?!
Ratuję mężczyznę leżącego na ulicy, a on mi tu zaraz wpiera, że moja najlepsza przyjaciółka nasłała na niego swojego chłopaka?! Jakieś Heiwa-cośtam Shi-cośtam?!
Nieeee... Kamila taka nie jest... Nie ona! Że niby tak mądra i dobra osoba chciałaby kogokolwiek zabić?! No chyba nie... Nie Kamilka! Nie Błąkajka!
...
On coś knuje... Nie wierzę mu. Coś tak czułam, że kiedy Kamila przestała odpisywać na maile, coś się stało i zaraz przyjechałam. W końcu od czego jest prywatny detektyw? Ostatniego maila dostałam już dobry tydzień temu... Wiedziałam, że ma chłopaka, ale też, że czepia się go jakiś podejrzany typ Orihara... I akurat go znalazłam. Chciałam zajść do Kamili, ale nad ranem zobaczyłam jego - leżał w kałuży krwi rozlanej przy głowie. Na pewno wypadł z okna. Było widać wybitą szybę, i wygięty pręt. Jak tylko spojrzałam do portfela i zobaczyłam jak się nazywa, to zrozumiałam, że powinnam go ze sobą zabrać. Tym samym włączając się do tej chorej gry... Ten cwaniak zablokował jej skrzynkę mailową. Skontaktowałam się już z tutejszą policją, ale oni mają na jego temat same dobre opinie. Dobrze, że jeden z podporuczników zgodził się wspomóc moje śledztwo...
Postanowiłam zmienić mu opatrunek. Nachyliłam się i rozwinęłam bandaż, przemyłam jeszcze raz ranę, którą uprzednio starannie oczyściłam (co oznacza także wygolenie części włosów) i zdecydowałam się zostawić zasklepiającą się ranę luźno, żeby skora mogła sobie pooddychać. Schowałam to co trzeba do apteczki i wzięłam brudną gazę, aby ją wyrzucić i w tedy... Zobaczyłam, że on mi się przygląda...
CHOLERA BY WZIĘŁA TYCH WSZYSTKICH ŁADNYCH AZJATÓW!!! Czym prędzej uciekłam do kuchni żeby wyrzucić co trzeba i zaczęłam zastanawiać się nad kolejnym krokiem... Czy powinnam skontaktować się z Kamilką...?
~
KONIEEEC!!!
Przepraszam, że taka krótka, ale obiecuję, że będzie więcej! Naprawdę! Rozdział 16 już jest w drodzeee~!
![]() |
| "Melody Line" - Hatsune Miku by ja xD |
