niedziela, 8 grudnia 2013

SPECIAL 1 ,,Co by było gdyby...?"

~
  Witajcie!
  To jest notka specjalna. Nie łączy się nijak z fabułą opowieści, jest jedynie czymś w rodzaju rozważań typu: ,,Co by było gdyby Izaya i Shizuo przenieśli się do prawdziwego świata?". Miłego czytania!
~

  Z nieba spadł śnieg, nie było go zbyt wiele bo sięgał zaledwie do kostek. Izaya Orihara stał przed wieżowcem, z którego wyszedł po załatwieniu ważnej umowy z klientem. Jednak kiedy wyszedł na ulicę niedaleko kina Sunshine wszystko było jakby inne. Zapiął bluzę - temperatura poniżej zera nie sprzyjała jego ubiorowi ,,na cebulkę", gdyż jeszcze przed chwilą zaczęła się połowa czerwca. Tak - na pewno był to czerwiec, gdyż jego nowa rywalka niedawno skończyła studia. Nałożył też kaptur na głowę i cieszył się, że ma wszyte futerko, bo zamarzłby całkowicie. Wszystko niby takie same jak zawsze, ale pokryte śniegiem. Na ulicy widać było tak samo wielu ludzi, brudny, lepki śnieg zalegał przy krawężnikach, a chodniki posypano solą. Szkoda, że miał na sobie letnie półbuty, teraz łatwo mógł je przemoczyć a i tak było strasznie zimno. Kupił bilet do metra i pojechał do Shinjuku aby skryć się w cieple swojego gabinetu i móc na spokojnie wszystko przemyśleć. Jednak zdezorientował się ogromnie kiedy spostrzegł, że biurowiec, w którym miał swoje biuro zniknął, a na jego miejsce wstawiono zupełnie inny budynek. Rozejrzał się czujnie próbując całą sytuację jakoś obliczyć. Może to sen? Może to złudzenie? Nie był niczego pewny. I w tedy zobaczył ten wielki baner reklamujący otwarcie nowej sieci sklepów i związanej z nią promocją:
,,(...)Oferta promocyjna ważna do końca 2013 roku"!
  W tedy zrozumiał co prawdopodobnie się stało. Znalazł się w przeszłości, kiedy to miał 15 lat i kończył szkołę gimnazjalną. Czy to możliwe? Może to tylko jakiś sprytny ruch ze strony rywalki? Jeśli to oszustwo, to co ten chłód i śnieg robią na tak wielkim obszarze jak Tokio? Niezwykle podejrzana sprawa. Postanwił to zbadać, kiedy nagle usłyszał znajomy głos, który - o dziwo - ucieszył go.
- Iiizaaayaaa!!!
  Kiedy się odwrócił spostrzegł swojego zaprzysiężonego wroga, którego dręczył dla zabawy od czasu rozpoczęcia liceum. Blond włosy Azjata imieniem Shizuo Heiwajima zbliżał się do niego pomału, z trzęsącymi się z zimna mięśniami pod cienką koszulą.
- Witaj, Shizusiu! Widzę, że nagle pory roku się zmieniły! Wiesz coś o tym?
- Nawet nie udawaj niewiniątka... Wiem, że to twoja sprawka!
  Izaya był wielce niepocieszony postawą blondyna. Jak zwykle nie myślał trzeźwo i obwiniał go o każdą, najmniejszą złą rzecz jaka się mu przytrafiła.
- Porozmawiajmy na spokojnie, Shizuś. Myślę, że oboje jakimś cudem znaleźliśmy się w dosyć kłopotliwej sytuacji.
- TY jesteś jedynym kłopotem w moim życiu! - po wykrzyczeniu tego zdania natarł na bruneta, który zrobił szybki unik unikając ciosu.
  Niestety agresor poślizgnął się na lodzie i upadł na oblodzony, niedokładnie obsypany solą chodnik i podniósł się powoli dysząc ze złości. Wiedział, że nie może pozwolić Izayi ujść z życiem, ale kiedy się odwrócił zaniepokoiła go powaga na twarzy przeciwnika.
- Proszę, porozmawiajmy RAZ jak ludzie. Ta sytuacja naprawdę i mi się nie podoba.
  Postanowił ten jeden, jedyny raz mu odpuścić. Kiedy wyszedł z mieszkania zadłużonego klienta nagle jego pracodawca, Tom zniknął. No i wszystko dookoła pokryło się śniegiem i lodem. I jeszcze ci wszyscy ludzie na ulicy patrzyli na niego jak na idiotę kiedy rozcierał zamarzające ramiona.
- Dobra... Ale najpierw znajdźmy Isozaki - san.
  Oczywiście martwił się nie tyle o siebie, co o jedyną w tej chwili osobę, na której życiu zależało mu bardziej niż na swoim. Uratowała go, więc był jej dłużnikiem, a takiego długu nie będzie się mógł wypłacić zbyt szybko, więc postanowił, że będzie ją chronił w miarę możliwości.
- Znajdźmy jakieś cieplejsze miejsce... - zaproponował Orihara rozglądając się, kiedy to zobaczył małą kawiarenkę internetową.
  Obaj weszli tam jak najszybciej. W środku było ciepło i przyjemnie, ale ludzie i tak patrzyli wielce zdezorientowani na ich postaci ubrane w letnie rzeczy. Siedli przy stoliku naprzeciwko siebie, kiedy kelnerka podeszła pytając o zamówienie obaj podziękowali uprzejmie i Izaya włączył swoją komórkę. Kiedy sprawdzał różne informacje w sieci Heiwajima starał się opanować rządzę pomsty na wrogu, który prześladował go od pierwszego spotkania. Miał ochotę podnieść stół i rzucić nim prosto w niego. Nawet to, że był on przytwierdzony do podłogi by nie pomogło, ale pomyślał o swojej ukochanej osobie i wyobrażał sobie jej twarz, jej głos mówiący: ,,Dasz radę, liczę na Ciebie."
  W końcu brunet pokazał już w pełni spokojnemu Shizuowi, to co znalazł przeszukując internet. Mianowicie były to strony z datą dnia dzisiejszego (9 grudnia 2013 rok) oraz wyniki wyszukiwania w grafice Google. Jako hasło wpisał ich imiona, a w następstwie ukazało im się sporo zdjęć z nimi razem. Były to rysunki przedstawiające ich obu w scenach walki, w scenach podchodzących pod YAOI i w scenach definitywnie będących częścią tego zwyrodniałego procederu fanek relacji męsko-męskich.
  Shizuo patrzył na to z tak wielkim szokiem, że nie wiedział co powiedzieć. Izaya był bardziej zniesmaczony, ale i wściekły co było widać po złowieszczym błysku w oku. Zaraz nachylił się i szepnął:
- Moja wersja jest taka - jesteśmy w innym świecie, który jest zarazem przeszłością. Możliwe, że nasze dotychczasowe życie jest tutaj pokazane jako twór fikcyjny znany jako anime czy manga.
- A... A co z Isozaki - chan?
- Zaraz sprawdzę. - rzekł brunet i z powrotem zagłębił się w poszukiwaniach.
  Heiwajima nie mógł tego znieść, zwłaszcza tych obrazków, w których ktoś narysował go obmacującego Izayę, całował go w usta lub na odwrót - co jeszcze bardziej go drażniło. Zastanawiał się właśnie jak wytropić osoby, które to narysowały i wyrzucić im komputery z programami do tworzenia grafik komputerowych, aby więcej nie tworzyły czegoś takiego. Z drugiej strony, jeśli jest postacią z wymysłu czyjejś wyobraźni, to czy Katsumi też nim jest. I czy ona też jest w tym świecie?
  Brunet odchrząknął i zaczął rozmowę.
- Nie mogę jej znaleźć... Nie ma o niej informacji. Tylko konto Google jakiejś blogerki z Polski, ale nie wiem czy to ona, bo na awatarze ma jakąś rysunkową postać.
- To musi być ona... Musi... Przecież to bardzo orginalny pseudonim. Tylko ona go ma.
- Wszystko co pisze na blogu jest po polsku, jestem rusycystą, nie polonistą. Niestety nie przetłumaczę tego.
- Włącz tłumacza.
- Wiesz jakie bzdury z tego wyjdą?
- Ale coś może zrozumiemy.
  Po chwili namysłu uczynił to, co zaproponował brązowooki i westchnął.
- Trzeba chwilę poczekać... Sporo tego tekstu, domyślam się, że pewnie pisze tu jakieś opowiadanie.
- Mam nadzieję, że nie łączy nas w paringu...
  Przeraził się na myśl o tym, że jego ukochana może rumienić się i zachwycać czymś tak perfidnie okrutnym. Gdyby mógł to wszystkich tych zwyrodnialców powbijałby na naostrzone pale. Albo nie... Nienaostrzone byłyby lepsze - będzie bardziej boleć.
  Bodrowooki Azjata patrzył ze zniecierpliwieniem w ekran telefonu i zastanawiał się dokładnie nad tym samym. Czy lepiej powystrzelać te rzesze yaoistów i yaoistek, czy może poćwiartować na części i sprzedać Yakuzie na Czarnym Rynku?
  I stało się.
  Tekst nagle zmienił się i zamiast alfabetu polskiego, zobaczył alfabet japoński. Uśmiechnął się z ulgą i zaczął czytać szeptem kolejne fragmenty tekstu. Nawet rozczulił się tym jak bardzo w swoich przemyśleniach domniemana Katsumi boi się jego osoby przy pierwszych spotkaniach, a Shizuo niezwykle zafascynował się opisami jej uczuć po odprowadzeniu z baru karaoke.
- Opowiadanie...
- Opowiadanie opisujące nasze życie od momentu poznania Isozaki - chan. Niezwykle intrygujące...
- To znaczy... Że ona jest...
- Jest nastoletnią otaku mieszkającą na drugiej półkuli. Raczej się nie spotkamy.
- ... Wiec co robimy?
- Może najpierw trzeba będzie zgłosić na policję te paringi. Masz przy sobie dowód osobisty?
- Taaa... Czyli pozbędziemy się ich wszystkich, co nie?
  Brunet zachichotał.
- Pożałują! Wszyscy pożałują tej zniewagi!!!

---

  Jakiś czas potem dziewczyna siedząca przed ekranem telewizora wraz z rodziną przełączyła kanał na jeden z kanałów Telewizji Polskiej aby obejrzeć wiadomości. Prezenter przedstawiał tematy, które będą poruszane w reportażach, kiedy zobaczyła zdjęcie ludzi przypominających znajome postaci z anime, przed mównicą sądową. Prowadząca kobieta zaczęła zaś mówić.
- (...) Oraz dwoje przyjaciół z Japonii pozywających kolejnych ludzi za przedstawianie ich wizerunku w sieci w postaci chorych, homoseksualnych związków zwanych YAOI.
  Teraz była pewna, że to nie przypadek. Nawet jej mama popatrzyła na nią ze zdziwieniem.
- Kamila, czy ten jeden nie wygląda całkiem jak ten twój Shizruo?
  Zignorowała to i schowała zawstydzoną twarz w poduszce z różowo-włosą Luką Megurine.
- Weź mamo... To jakieś... To jest tak dziwne, że... że...
- Uuu~! Jest ,,Iiiiiiiizaaaaayaaaaaa!!!" - zakrzyknął brat nastolatki uradowany widokiem lubianej postaci w telewizji - On żyjeee!!!
- Weź przestań! Dajcie posłuchać! - uspokajał ojciec starający się odnaleźć jak najwięcej zrozumiałych słów w całym hałasie.
  Oglądali tak aż przyszła pora na ten wspaniały reportaż o dwojgu postaci, które TEORETYCZNIE nie powinny istnieć. Wymieniono w nim imiona i nazwiska zgodne z tytułowymi postaciami, kilkoro ludzi piszących obrażające ich opowiadania i rysujące ich razem w jednoznacznych sytuacjach już trafiło do aresztu przez wyszukanie ich autorów po adresie IP komputerów. Dziewczę przeraziło się, że będzie jedną z pozwanych, że nie spodoba im się to, co o nich napisała, ale na całe szczęście pokazano fragment wywiadu ze znanymi teraz na całym świecie ludźmi.
- Osoby piszące normalne opowiadania nie będą odpowiadać przed sądem. - mówił Orihara Izaya - Chodzi nam jedynie o to, by wszystkie obraźliwe treści zniknęły z internetu.
- Nie życzę sobie, żeby jakieś małolaty wcielały się w moją osobę i pisały niby moje myśli na temat Orihary Izayii czy jakiegokolwiek innego mężczyzny. Jeszcze te paringi z kobietami mogą być, ale te gejowskie porno i pedofilskie bajki mają zniknąć z przestrzeni publicznej. - rzekł na koniec Heiwajima Shizuo.

~

  Tadaaam!
  Ale wymyśliłam >P
  Takie tam moje prywatne wyobrażenie, jeśli chcecie podjąć dyskusję, to śmiało! Piszcie do mnie na maila katsumiisozaki111@gmail.com
  Bye bye beeee~!

(Nerwowy Shizuś <3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz